Restauracja jest bardzo blisko stacji metra Centrum, co pozwala na szybkie wypady z Politechniki. Dodatkowo, korzystajnąc z kuponów w aplikacji Aperitif wychodzi już naprawdę tanio, a porcje są całkiem spore i naprawdę smaczne. Wystrój tu jest dość ładny. Obsługa jest miła, ale bywa rozstrzepana lub trzeba czasem dłużej trochę na posiłek. Ogólnie, polecam odwiedzić i samemu wyrobić sobie opinię.
Wszystko pyszne i dość szybko pomimo dużego obłożenia , ciepły klimat 👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍
Byłyśmy z koleżankami na jedzonku - Burger tennessee z angusa dobry, tylko bułka mogłaby być trochę mniej twarda, klasyczna shoarma tez dobra - koleżanka bierze zawsze i zawsze zjada wszystko 😋 delicja z kurczaka w sosie szpinakowym tez dobra - generalnie każda z nas się najadła i jej smakowało. Na deser creme brûlée i ciasto ptysiowe - oba dobre i nie przekombinowane 😊 ocena 4 tylko dlatego ze kelner nie zapytał nas czy mamy kartę ze zniżka przed wyjęciem rachunku i dlatego nie mogłyśmy już z niej skorzystać.
Sphinx przy Placu Bankowym mieści się w świetnej lokalizacji, blisko mojego domu, dlatego z chęcią tam wstępuje. Dania są spore, smaczne i w odpowiedniej cenie, szczególnie, gdy zamawia się pozycje z menu student.
Gdy jesteśmy głodni to Sphinx jest odpowiednią opcją. Potrafimy jeść tam kolacje nawet codziennie. Ogromny wybór całkiem dobrych dań. Niestety od około roku nie ma w menu klasycznej, lekko pikatnej kofty, zastąpili ją jakąś koftą libańską która nie jest nawet w połowie tak dobra. Ja zwykle decyduje się na shoarme delikatną - grilowany kurczak, półksiężyce z ziołami, do tego gotowane warzywa i podwójny sos koktajlowy, czasami wybieram łososia z warzywami i frytkami. Mąż lubi zupę cebulową, którą można zamówić w lokalu i żeberka na Jacku Danielsie. Restauracja ma również menu dla dzieci w którym można znaleźć niesamowite mini placuszki z bitą śmietaną i czekoladą. Niestety Creme Brulee okazał się nieudany i to aż dwa razy. Więcej się nie skusimy. W zimie można zamówić bardzo dobrą zimową herbatę z pomarańczą, imbirem, goździkami i sokiem malinowym oraz wino grzane. Niestety w ostatnim czasie bardzo wzrosły ceny ale knajpa wprowadziła równolegle zniżki na napoje co nieco zrekompensowało lub zamaskowało tą podwyżkę. Obsługa jest niesamowicie miła, uśmiechnięta oraz rozmowna.
W tym największym lokalu tej sieci w Warszawie w ładnym wnętrzu dominują brązowe meble i fartuchy kelnerów, a na tym tle złociste dwa tanki tyskiego. Można sobie wybrać miejsca w kameralnej loży. Duże okna na ulice z obu stron błękitnego wieżowca, a do tego pojemne piętro. W porze obiadowej lokal jednak przynajmniej w połowie jest pusty, może dlatego że od placu Bankowego wejście jest zamknięte. Czynny ogródek z obu stron. Na lunch możemy śmiało polecić pyszną cebulową z grzanką za 2 zł oraz poprawny grillowany filet z kurczaka z ryżem i surówkami za 17. Muzyka rytmiczna, zbyt głośna. Obsługa męska sprawna, ale bez uśmiechu.
Bardzo rozsądna i dobrze zlokalizowana oferta lunchowa. Ten Sphinx działa na parterze błękitnego wieżowca przy Bankowym. Trafiliśmy tu w ostatnią środę. Dania lunchowe (kilka do wyboru) od 16.90 zł. Wybraliśmy zestaw wieprzowy, drobiowy oraz rybny, ze stosownymi dodatkami - frytki zestawy surówek. Tanie wino domowe (najbardziej opłaca się karafka). Zupy do lunchu po 2 zł - zdegustowaliśmy cebulową i krem z pomidorów. Wszystkie dania w porządku.Dlatego spędziliśmy tu więcej czasu, niż planowaliśmy. Pojawiała się druga karafka czerwonego wina, krem brulee, lody gałkowe i kawa. Bardzo miła, pomocna i bezpośrednia obsługa. W sporym wnętrzu można spokojnie znaleźć kameralny stolik. Zdecydowanie polecamy.Czuliśmy się jak niesieciówce.
Jadłam tam do tej pory dwa razy - za pierwszym dorsza w płatkach migdałowych, a za drugim penne spinaci. Ryba była całkiem w porządku, nic szałowego, natomiast bardzo zawiodły mnie frytki, były rozpaćkane, w ogóle nie chrupiące. Koszmar. Plus dla kelnera, że policzył zupę mojej koleżanki jako zestaw z moim dorszem dzięki czemu jej danie wyszło za 2 zł (menu lunchowe). Druga moja wizyta też nie była do końca udana, gdyż makaron w penne był zbyt miękki, rozgotowane, szpinak nie był jakoś bardzo charakterystyczny i nie wprawił mnie w ekstazę, ale był całkiem poprawny (nie będę narzekać, gdyż zapłaciłam cenę z menu studenckiego). Obsługa na plus i lokal jest ładny.
An error has occurred! Please try again in a few minutes